Historia Bizancjum #3

Justynian Wielki. Odzyskać Zachód.

          SKŁAD RZYMSKIEJ ARMII

 

 

 

          Gdy w 527 Justynian zasiadł na tronie w Bizancjum istniało pięć dużych armii. Były to armie polowe określane jako comitatenses a każda z nich dowodził magister militium. Takich armii było trzy: Armia Wschodu zabezpieczająca obszar: Armenii, Mezopotamii i Egiptu, oraz armia Tracji i Ilirri.

 

         Pozostałe dwie armie to tzw. comitatenses praesentales (dosł „w obecności” cesarza) stacjonująca w północno-zachodniej Azji Mniejszej i Tracji dla obrony Konstantynopola. W skład armii wschodniorzymskiej wchodziły też mniejsze regionalne formacje rozmieszczone wzdłuż granicy. W jej skład wchodziły jednostki pomocnicze, dawne korpusy jazdy legionowej lub posiłkowej.

 

          Ale to nie całość sił zbrojnych Cesarstwa. Na wschodzie wykorzystywano do walk liczne plemiona arabskie, którym płaco najczęściej w naturze, tj.: w odzieży, żywności, czasami też cesarską tytulaturą.

 

       Ponadto cesarze dysponowali jednostkami gwardii stacjonującymi w samym Konstantynopolu. Najważniejszą części tej gwardii byli tzw scholae palatinae w liczbie 3500 ciężkiej jazdy. Siły morskie cesarstwa były niewielkie. Składały się z floty stacjonującej w Rawennie i Konstantynopolu, oraz kilku małych flotylli na Dunaju.

 

TAKTYKA ARMII RZYMSKIEJ ZA CZASÓW JUSTYNIANA Armii

 

          

         W okresie Wielkiej Wędrówki Ludów armie rzymskie składały się głównie z piechoty. Nie była to jednak piechota którą pamiętamy ze świetnych zwycięstw I i II w. Ciężki piechur został zastąpiony lżej uzbrojonym żołnierzem, który nosił kolczugę lub zbroję łuskową.

 

          Zmiana ta została wymuszona przez rozpowszechnienie się germańskiego długiego miecza „spatha” który wyparł powszechnie używany wcześniej „gladius”. Powolne zmiany w uzbrojeniu nie wpłynęły na poziom dyscypliny rzymskiej piechoty, która pozostała głównym jej atutem i dawała znaczną przewagę w starciu z barbarzyńcami, na bałkańskim i wschodnioeuropejskim teatrze działań.

 

          Od III w datuje się powolny wzrost znaczenia kawalerii na polu bitwy. Główny wpływ na to miały zwycięstwa Sasanidów, których ciężka jazda odniosła kilka znaczących wiktorii. Choć prawdą jest, że dobrze dowodzona i wyszkolona piechota, mogła powstrzymać natarcie ciężkiej jazdy, Rzymianie postanowi wprowadzić podobne jednostki u siebie, by mieć przeciwwagę dla podobnych jednostek z innych krajów. Nawet zdominowanie rzymskiej armii przez element napływowy nie zmieniło tej sytuacji.

 

          Przynajmniej w armii Bizancjum, która zmieniła sposób rekrutacji, nie najmując całych oddziałów barbarzyńców lecz wcielając ich pojedynczo w swoje szeregi. Powolny wzrost roli kawalerii w bitwach, nie zmieniła za czasów Justyniana tej sytuacji. Dominująca i panująca na polach bitew była piechota, stanowiąca wciąż trzon rzymskiej armii. Nieprawdziwa jest teza o gwałtownym wzroście roli kawalerii na polach bitew w tym okresie. Świadczą o tym relacje z bitew pod Tadinae, 551r., pod Mons Lactarius 552r i w bitwie nad rzeką Casillinus gdzie główna rolę odgrywa piechota.

 

         Nawet spotkanie się z lekką kawalerią nomadów nie doprowadziło do wzrostu roli kawalerii w armii rzymskiej. Z uwagi na fakt iż Rzymianie do walki z nimi posługiwali się konnymi najemnikami do ich zwalczania. Okres od czasu Wielkiej Wędrówki Ludów do czasów rządów Justyniana, to początek wzrostu roli kawalerii na polu bitwy. Podkreślmy początek. I w tym okresie nigdy nie odgrywała decydującej roli, choć była także wykorzystana do wykonywania przełamujących uderzeń.

 

KAMPANIA BELIZARIUSZA W PERSJI, BITWA POD DARĄ 530r

 

 

          Około 500 roku w m. Nisz na Bałkanach przyszedł na świat Belizariusz. Za czasów cesarza Justyna był już członkiem gwardii pałacowej. Już jako wyższy oficer walczył za życia tego cesarza w wojnie z Persami.

 

          Dara (nazywana także Anastaziopolis, dzisiejszy Oguz w Turcji) była twierdzą zbudowaną w latach 505-507. Twierdza ta była usytuowana przy szlaku wiodącym z Nisibis do Mardes, w odległości około 25 km o m. Nisibis.

           Za czasów panowania, Justyna I doszło do kolejnego z serii konfliktów pomiędzy Cesarstwem a Imperium Perskim. Tym razem powodem starcia była próba wprowadzenia zaratrusztanizmu w królestwie Iberi które było w większości chrześcijańskie.

 

          Król Iberi wszczął bunt i szukał wsparcia u Rzymian. Justyn wykonał uderzenie na kontrolowaną przez Persów Armenię. Wysłał armię pod dowództwem Sittasa i Belizariusza. Na początku kampanii odnieśli oni pewne sukcesy, lecz szybko zostali pokonani przez znacznie większe siły perskie.

 

            Tymczasem na południu w Mezopotamii na terytorium Perskie ruszyła kolejna armia, która szybkimi marszami zmierzała do twierdzy Nisibis, jednak siły te, pobite przez Persów musiały się wycofać. Do nowych walk doszło po śmierci Justyna I w 527r.

 

            Nowy władca Justynian postanowił wybudować nową twierdzę w okolicy zajętej przez Persów Nisibis. Wzbudziło to silne perskie protesty. Nie myśleli jednak Sasanidzi negocjować. Wysłali bez mała 30 tysięczną armię, która zniszczyła rozpoczęte budowle.

 

          W 530r., głównodowodzącym armii wschodniej w tym rejonie został słynny Belizariusz. Przeciwko niemu została wysłana kolejna armia licząca 40 tysięcy wojowników, na czele której stał najwyższy wódz Persów Firuz. W czerwcu 530 roku armia ta rozbiła obóz Ammondis w odległości około 20 stadiów (4,5 km) od pozycji Rzymian stacjonujących niedaleko Dary.

 

           Belizariusz zdawał sobie sprawę z tego, że przeciwnik jest liczniejszy. Wiedział jednak, że część sił perskich to lekko uzbrojeni chłopi, nie przedstawiający sobą wysokich walorów wojskowych. Rzymianie wykopali przed swoimi liniami rów, który miał ich chronić przed atakami perskiej kawalerii. Centrum ugrupowania stanowiła piechota pod dowództwem Belizariusza i jego zastępcy Harmogenesa. Na flance ustawione były oddziały jazdy: po 600 Hunów, oraz znaczne odziały kawalerii, na lewej flance oddział herulskiej jazdy pod Farasem a na prawym podobnej wielkości grupa kawalerii pod dowództwem Jana syna Niketasa. Wojska perskie ustawione były w dwie linie. Centrum dowodził Firuz, lewym skrzydłem Baresmans, prawym zaś Pityakses.

 

       Pierwsze kroki ofensywne podjęli Persowie. Kawaleria prawego skrzydła zaatakowała swoich odpowiedników po stronie rzymskiej. Atak był potężny, cesarscy pod wodzą Buzesa zachwiali się. Persowie nie nacierali jednak dalej, obawiając się oskrzydlenia przez Hunów, wycofali się. Nadciągające ciemności przerwały walkę.

 

          Do dalszych starć doszło następnego dnia ale dopiero w godzinach południowych. Wcześniej trwały rozmowy pomiędzy stronami, zostały jednak zerwane przez Persów. Walki rozpoczęły się od ostrzału łuczników. W tym czasie Belizariusz, posłał niewielki oddział huńskiej jazdy na lewą flankę, rozkazując im atak na prawe skrzydło perskie, jeśli nadarzy się okazja. Po zakończeniu ostrzału ruszyło natarcie perskie na całej linii. Podobnie jak poprzedniego dnia, główne uderzenie poszło w kierunku kawalerii Buzesa. Rzymianie pod zdecydowanym naporem cofnęli się. W tej chwili wojska nacierającego Pityaksesa zostały zaatakowane przez ukrytych Hunów. Natarcie było tak niespodziewane, że siły Sasnidów poszły w rozsypkę.

 

            Rzymskie relacje z epoki, twierdzą że Persowie w czasie tego odwrotu stracili około trzech tysięcy jeźdźców. Po tych wydarzeniach nastąpiła krótka przerwa w walce. Persowie wykorzystali ją na przegrupowanie swoich sił i zaatakowali prawe skrzydło wojsk cesarskich. W ataku tym wzięła udział większość wojowników z drugiej linii w tym Nieśmiertelni.

 

           Wobec takich sił konnica Jana rzuciła się do bezładnego odwrotu. Za nimi ruszyli Persowie. Belizariusz widząc co się dzieje na skrzydle wysłał na wsparcie kawalerię hunów oraz piechotę. Rzymski kontratak okazał się bardzo skuteczny. Otoczono cześć perskich oddziałów. Nieszczęśliwie dla nich była to ta część w której był sztandar perskiego wodza Baresmanesa. Gdy on upadł reszta sił perskich gnająca za Rzymianami wpadła w panikę, usiłowali przebić się z powrotem do swoich sił głównych.

 

            Belizariusz by do tego nie dopuścić rozkazał kawalerii związać walka szpicę wojsk Persów. Dało to czas wojskom Jana na opanowanie paniki i powrót na pole bitwy. W chaosie i zamieszaniu zginał sam Baresmanes a Nieśmiertelni zaczęli się wycofywać. Linie Sasanidów zaczęły się powoli łamać. Belizariusz wydał wtedy wtedy rozkaz do frontalnego ataku. Persowie rzucili się do ucieczki która powoli zaczynała zamieniać się w rzeź. Jednak po kilku milach, Belizariusz wstrzymał pościg za uchodzącymi wojskami obawiając się że Persowie otrząsną się z paniki i zaatakują. Tak się jednak nie stało.

 

          Po raz pierwszy od lat rzymska armia pokonała wojska swojego odwiecznego wroga w otwartej bitwie. Jednakże w roku następnym tj. 531 Belizariusz doznał poważnej klęski ze strony wojsk perskich w bitwie pod Kalinikum nad Eufratem i został odwołany do Konstantynopola. Szczęśliwe jego następcy odnieśli szereg zwycięstw nad Persami co pozwoliło po śmierci Kawada we wrześniu 531r., rozpocząć rozmowy pokojowe.

 

          Następca Kawada Chosroes I zgodził się na negocjacje, które zakończyły się podpisaniem traktatu na mocy którego strony zobowiązywały się wycofać z zajętych w czasie wojen ziem. Po powrocie do stolicy Belizariusz pojął za żonę Antoninę, której ojciec miał być woźnicą rydwanów, matka zaś prostytutką. Jednak i w stolicy nie zaznał Belizariusz spokoju.

 

          Na początku 532r doszło do zamieszek w mieście. Rozjuszony tłum obwołał cesarzem Hypacjusza (wnuka Anastazjusza) i zaatakował pałac cesarski. Gdy zrozpaczony Justynian zamierzał się poddać, ze swymi oddziałami złożonymi głównie z Germanów przybyli na odsiecz Belizariusz i Mundus. Otoczyli oni buntowników i wycieli ich w pień. Położyło głowę podobno około 50 tysięcy Rzymian.

 

UPADEK KRÓLESTWA WANDALÓW

 

           W czerwcu 533r, z Konstantynopola wypłynęła potężna flota złożona ze setki okrętów wojennych i pięciuset okrętów transportowych. Zaokrętowanych było na niej 18 tysięcy żołnierzy. Jej celem było państwo Wandalów w Afryce. Czas ku temu był bardzo dobry. Państwo Wandalów przeżywało ciężki kryzys związany z najadami Maurów i serią porażek doznanych z ich strony.

 

           Obwiniono o to starego króla Hilderyka. Bunt przeciw niemu podniósł wnuk jego brata Gelimer, który uwięził Hilderyka i przejął władze. Gdy Belizariusz pojawił się na Sycylii wojska stacjonujące na wandalskiej Sardynii uznały jego zwierzchność, podobnie uczyniła Trypolitania. Sam zaś Geliemer zlekceważył wojska cesarskie. Wyprawił co prawda potężną flotę w kierunku Sardynii ale sam z większością armii wyruszył z Kartaginy walczyć z Maurami. Tymczasem flota bizantyjska zacumowała spokojnie niedaleko Kartaginy.

 

           Po desancie armia Belizariusza ruszyła w kierunku stolicy Wandalów. Stojący na czele obrony miasta brat Gelimera Ammantas po zamordowaniu starego króla Hilderyka wymaszerował z miasta i rozbił się obozem w odległości 10 mil od stolicy. Wandalowie planowali zaatakować armie cesarską z trzech stron naraz. Od czoła przez siły Ammantasa, od tyłu przez wojska Gelimera, od boku zaś przez oddziały jego siostrzeńca Gibamonda.

 

            Niestety plan się nie powiódł. Ammantas który przybył na pole bitwy zbyt wcześnie, wdał się w bitwę ze strażą przednią wojsk Belizariusza. Doznał klęski a sam zginał. Oddział Gibmonda również został zniszczony walcząc tylko przeciw najemnym Bułgarom. Gelimer postanowił zaatakować resztką sił. Jego konnica starła się z kawalerią Belizariusza i odniosła niespodziewane zwycięstwo. Cesarscy rzucili się do panicznej ucieczki. Będąc pewnym sukcesu Gelimer, zatrzymał się na polu bitwy by opłakać swego brata.

 

            Belizariusz w tym czasie opanował swoje oddziały i natarł na Wandalów, którzy pewni już zwycięstwa zostali szybko rozgromieni. Bitwa ta odbyła się w dniu 13 września 533r., przeszłą do historii pod nazwą bitwy pod Dacium i zaliczana jest do jednej z najważniejszych bitew świata. Jednak nie zakończyła ona kampanii w Afryce. Po kilku tygodniach na czele znacznych sił powrócił Gelimer.

 

          Armię swoją wzmocnił dodatkowo siłami odwołanego korpusu z Sardynii. W połowie grudnia 533r., doszło do bitwy pod Trikamarum. Było to głównie starcie jazdy. Wandalowie ponieśli w niej klęskę i poszli w rozsypkę. Od tej pory zajmowanie kraju poszło już łatwo.

 

          Gelimer schronił się w górach w zachodniej Numidii, gdzie oblegany przez Herulów poddał się w marcu 534r. Justynian postanowił darować mu życie. Tak oto po stu latach istnienia upadło królestwo Wandalów w Afryce.

KAMPANIA W ITALII

 

            W roku 526 zmarł Teodoryk, król państwa ostrogockiego, władze przejął po nim jego wnuk Atalaryk, jednak faktyczną władze sprawowała jego matka Amalsunta. Prowadziła ona prorzymską politykę. Musiało to wywołać sprzeciw Ostrogockich możnych. Gdy w roku 534 zmarł Atalaryk. Amalsunta została zmuszona do poślubienia swojego kuzyna Teodahada, który zamordował ją rok później.

 

             Dla Justyniana był to doskonały pretekst do wojny. Latem 535r., Belizariusz na czele 7500 żołnierzy wyruszył do Italii. Sycylię zajął praktycznie bez walki a w grudniu 536r., zajął Rzym. Nie zakończyło to jednak konfliktu. Zamieszanie postanowili wykorzystać Frankowie którzy zaangażowali się w konflikt. Rzymianie odnosili początkowo sukcesy. Jednak w 539r., z posiłkami dla Belizariusza przybył zaufany eunuch Narses.

 

           Jego zadaniem było obserwowanie poczynań Belizariusza. Doprowadziło to do tarć pomiędzy dwoma wybitnymi wodzami z opłakanym skutkiem dla kampanii w Italii. Szczęśliwie Narses został odwołany a w 540 roku Belizariusza zajął Rawennę. Tymczasem Bezlizariusz został odwołany do Konstantynopola a Goci pod nowym wodzem Totila rozpoczęli kontrofensywę, w wyniku której w okresie następnych 10 lat odzyskali większość miast i twierdz w Italii, zbudowali flotę dzięki której udało im się ponownie zająć Sycylię, zagrozili też Sardynii i Dalmacji.

 

            Sytuacja odwróciła się w 551 roku gdy Rzymianie pokonali flotę Ostrogotów u brzegów Ankony, a Sycylia została odbita przez korpus rzymskiego wodza Artabanesa. W kwietniu 551 roku Justynian wysłał liczący około 15 tysięcy żołnierzy korpus pod wodzą Narsesa, który desantował się w Salonie.

 

           Siły jego zostały wzmocnione przez 6 tysięczny korpus sprzymierzonych wojsk longobardzkich. Pochód w kierunku gockiej armii Totilii nie należał do łatwych, utrudniały go poczynania Franków którzy okupowali znaczną część Italii. Narses nie zrażając się tym, szybkimi marszami posuwał się na południe. Gdy dotarł w pobliże sił Gotów zajął bardzo korzystną obronną pozycję. Wiedział, że Germanie będą musieli go zaatakować by odzyskać kontrolę na północną Italią.

BITWA POD TADINAE 551r-552r

 

           Narses zajął pozycje w dolinie małej rzeki Bono na lekko wzniesionym terenie. W centrum swoich sił rozstawił spieszonych sojuszników tj.: longobardzkie, gepidzkie i herulskie wojska, łącznie około 10 tysięcy żołnierzy. Na skrzydłach stanęła kawaleria. Prawym skrzydłem wojsk cesarskich dowodził Walerian, lewym zaś sam Narses. Przed kawalerią ustawiono korpusy łuczników. Rezerwę stanowiło tysiąc pięćset jeźdźców z których pięćset miał stanowić wsparcie dla centrum a pozostały tysiąc miał działać flankująco.

           Gocka armia pod wodzą Totili stanęła obozem około 14 mil rzymskich od sił cesarskich. Rozpoczęto rozmowy. Ustalono, że bitwy dojdzie z 8 dni. Narses zdawał sobie sprawę, że to podstęp. Dlatego następnego dnia rozstawił swoje siły do boju. Nie pomylił się. Mniej liczna armia Germanów rozpoczęła o poranku atak. Jedyną drogą która można było obejść pozycje rzymian był wąski parów, który został obstawiony przez cesarski oddział w sile 50 żołnierzy. Było to wystarczająca liczba do zabezpieczenia go.

 

             Przez pół dnia wojska Totili usiłowały zdobyć tę pozycję, jednak bez powodzenia. Germanie nie przeprowadzili generalnego szturmu. Oczekiwali na posiłki w postaci 2 tysięcy kawalerii. Oddział ten przybył na pole bitwy w godzinach popołudniowych. Totila wycofał się wtedy licząc, że Rzymianie rzucą się do ataku lub stracą czujność. Narses wydał żołnierzom lekki posiłek i rozkazał im pozostać na pozycjach. Gdy Totila wrócił na pole bitwy Rzymianie byli gotowyi do walki. Totila nie zdawał sobie z tego sprawy.

 

              Jako, że jego armia w większości składała się z kawalerii, pragnął rozstrzygnąć bitwę w jednym uderzeniu. Cała swoją jazdę skierował do potężnego uderzenia w centrum. Narses rozkazał by łucznicy stojący na skrzydłach przysunęli się bliżej centrum tak by mogli ostrzeliwać nacierających Gotów. Czołowe natarcie zakończyło się niepowodzeniem.

 

            Stojąca w centrum piechota wytrzymała pierwszy impet i broniła się zażarcie. Na konnych Ostrogotów spadła lawina strzał. Rozpoczęli oni odwrót. Wtedy Narses dał rozkaz do ogólnego natarcia. Cała rzymska linia ruszyła do przodu. W wyniku tego, w miarę kontrolowany odwrót wojsk gockich, zmienił się w paniczną ucieczkę.

 

            Kawaleria, zamiast szukać ochrony przez własną piechotę, w panice stratowała ją. Wtedy do generalnego ruszyła rzymska konnica. Straty w oddziałach Gotów to około 6 tysięcy żołnierzy. Na polu bitwy został ranny wódz Totila, który zmarł od poniesionych ran krótko po bitwie.

BITWA NAD RZEKĄ CASILINUS 554r

 

           Po śmierci Totila władzę nad wojskami Ostrogotów przejął jego brat Teja jednak i on poległ w kolejnych walka z Narsesem. Gdy po raz kolejny wydało się, że nic nie zagrozi władzy rzymskiej nad Italią do Włoch w czerwcu 553r., wkroczył liczący około 75 tysięcy żołnierzy oddział Franków. Wydaje się że liczba ta jest zdecydowanie zawyżona. Dowództwo nad tymi wojskami powierzono dwóm alemandzkim wodzom Leutarisowi i Butilinowi.

 

           Celem tej wyprawa było raczej zdobycie łupów, niż wsparcie dla wojsk gockich. Niemniej znaczna część gotów przyłączyła się do arami Franków w nadziei na pomstę. Narses wysłał kilka oddziałów do prowincji Emilia celem spowolnienia marszu wojsk frankijsko-alemańskich. Jednak Rzymianie doznali potężnej klęski pod Parmą i musieli wycofać się na południe. W tym czasie Narses zdobył Lukkę. Postanowił on jednak rozpuścić wojska na zimę i przygotować się do wiosennej kampanii.

 

           Połączone armie frankijsko-alemandzkie spustoszyły środkową Italię. Nie napotykając jednak wrogów, Frankowie postanowili podzielić swoją armię. Pierwsza pod wodzą Leutarisa pomaszerowała przez Apulię w kierunku Otranto, skąd obciążona łupami wracała latem 554r. Siły te wpadły w zasadzkę zastawioną przez rzymskiego wodza Pisaurum. Odzyskano łupy. Armię Leutarisa padła ofiarą epidemii była to prawdopodobnie czerwonka, która uczyniła ją praktycznie niezdolną do walki.

 

           Resztki tej armii dotarły do kontrolowanej przez franków Wenecji. Druga armia pod wodzą Butilina wyruszyła w kierunku Rzymu, gdzie Narses ustanowił swoją kwaterę główną. Do rozstrzygającego starcia doszło jesienią 554r. Siły Narses składały się z około 18 tysięcy żołnierzy w większość z piechoty uzbrojonej w łuki i oszczepy oraz ciężkozbrojnej piechoty.

 

           Siły przeciwnika były prawdopodobnie porównywalne choć niektórzy szacują je nawet na 30 tysięcy wojowników. Armia Butilina rozłożyła się obozem niedaleko Kapui na brzegu rzeki Casilinus (dziś Volturno) Przez rzekę prowadził most, który stanowił jedyną drogę odwrotu dla wojsk frankijskich. Dlatego Butilin zbudował tam drewnianą wieżę mającą bronić mostu. Wysłany na podjazd oficer armeński Chanarandes, podprowadził pod tę wieżę furę z sianem i podpalił ją. Frankowie ledwie zdołali uciec, ostrzegając armię o zbliżającym się wrogu. Rzymianie rozstawili się klasycznie.

 

            Ciężka piechota w centrum za nimi włócznicy i łucznicy. Na skrzydłach kawaleria z tym, że ta lewej flance stała ukryta w lesie. Nad kawalerią prawego skrzydła dowództwo przejął sam Narses. Tuż przed bitwą doszło do sporu pomiędzy rzymianami a Herulami, w wyniku czego wojska Herulów wycofały się. Jednak szybko doszło do porozumienia a Herulowie wrócili na pole bitwy.

 

            Tymczasem do wojsk frankijskich dotarła informacja o ucieczce Herulów. Frankowie szybko sformowali szyk zwany „klinem” lub „głową dzika” były to dwie potężne kolumny które schodziły się na czele. Atak zakończył się sukcesem. Rzymskie centrum poszło w rozsypkę pod naporem barbarzyńców. Lecz Narses nie stracił głowy. Rozkazał kawalerii odwrócić szyk i wspomóc własną piechotę.

 

             Konni łucznicy zbierali swoje żniwo wśród nacierających Franków. W tym czasie na pole bitwy wrócili Herulowie, którzy zaatakowali chwiejące się frankijskie kolumny. Oddziały prowadzące natarcie rzuciły się do ucieczki w stronę rzeki. Pozostała część Franków utworzyła potężny jednolity oddział. Rzymianie którzy zdążyli odtworzyc swoje linie, zaczęli otaczać wojska Butilina.

 

          Na tym etapie walki, prawdopodobnie wzięła udział kawaleria, która do tej pory była ukryta w lesie. Frankowie nie mieli żadnych rezerw, gdyż wszystkie siły sformowały „Głowę Dzika”. Nikt nie mógł przyjść im z pomocą, rzucili się więc do ucieczki. Rozpoczęła się rzeź barbarzyńców. Narses odniósł pełne zwycięstwo.

 

Ceną zwycięstw na zachodzie były ustępstwa na wschodzie. W 540r król królów Chosroes Anuszirwan (531r-579r) zerwał traktat pokojowy i zaatakował Syrię, zajął Antiochię, na północy wojska perskie spustoszyły Armenię i Gruzję. Na południu na wybrzeżu Morza Czarnego zajęli Luzykę. Justynian został zmuszony do zawarcie upokarzającego traktatu na mocy którego zwiększono daninę płaconą Persom, uzyskał jednak spokój na okres 5 lat. Potem termin był dwukrotnie przedłużany.

 

             Justynian zmarł w nocy z 14 na 15 listopada 565r, rządząc bez mała 37 lat. Na okres jego panowania przypada jeszcze jedna rzecz o której musimy napomknąć a która nawet za rządów Justyniana przeszła niezauważalnie.

 

             Otóż około 561r nad Dunajem pojawili się Awarowie. Przybyli oni z terenów Mandżurii i Mongolii gdzie około roku 555r., zostali pokonani przed swych poddanych – Turków. Ale to już będzie całkowicie nową opowieść.

FOLLOW ME

  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • YouTube Social  Icon

© 2023 by Samanta Jones. Proudly created with Wix.com