Dzieje Kampanii Wrześniowej #1

Bitwa pod Mokrą 01.09.1939r.

Na głównych kierunkach działań.

 

           Centralny odcinek polskiego frontu we wrześniu 1939 r. rozciągał się na północy od Noteci a na południu do m. Czorsztyn. Na tym obszarze operowały 3 duże polskie związki taktyczne: Armia "Poznań" pod dowództwem gen. Kutrzeby, Armia "Łódź" pod dowództwem gen. Rómmla i Armia "Kraków" pod dowództwem gen. Szylinga. Przedmiotem naszego zainteresowania będzie centralna Armia "Łódź".

 

           Zgodnie z planem mobilizacyjnym w jej skład miały wejść cztery dywizje piechoty tj. 2 DPLeg, 10, 28, 30 DP) dwie brygady kawalerii (Kresowa i Wołyńska), oraz Sieradzka Brygada Obrony Narodowej. Ostatecznie w wrześniu 39 roku w skład Armii weszły trzy dywizje piechoty: 10, 28, 30, Wołyńska Brygada Kawalerii oraz Sieradzka BON co łącznie dawało: 34 bataliony, 29 szwadronów, 178 dział, 50 czołgów, 2 pociągi pancerne i 45 samolotów. Stan osobowy armii to około 75 tysięcy żołnierzy.

 

           Wyznaczono jej do obrony odcinek o długości około 100 km. Armię „Łódź” na południu flankowała armia „Kraków”. Siły te, zostały zaatakowane przez GA „Południe” pod dowództwem Ericha von Manstein. W centrum GA „Południe” nacierała 10 Armia w pasie od Tarnowskich Gór do Wielunia. Armia ta siłami XVI Korpusu Pancernego i XI Korpusu Armijnego nacierała w kierunku północnym na Radomsko, pomiędzy Częstochową i Wieluniem.

 

            Obszar ten, leżący na styku armii Łódź i Kraków, broniony był przez nieliczne siły, tj. 7 DP w Częstochowie, i Grupę Operacyjną „Piotrków”. Na centralnym kierunku natarcia 10 Armii leżała Częstochowa, nacierał tutaj IV Korpus Armijny gen. piech. Viktora von Schedlera w skład której wchodziła 4 i 46 DP. W kierunku południowym nacierał XV Korpus Zmotoryzowany gen. piech. Hermana Hotha.

 

          Skrzydła 10 Armii flankowane były przez 8 i 14 Armię. Pierwsza z nich tj. 8 Armia działająca na lewym skrzydle, nacierała na Sieradz. Druga tj. 14 Armia pod dow. gen. płk. Wilhelma Lista działająca na prawym skrzydle, uderzała ze Słowacji i Górnego Śląska na Kraków. Wynika z tego, że już 1 września 1939r., armie polskie zostały zaatakowane w całych pasach obrony. Na Armię "Łódź" uderzyły główne siły 8 Armii gen. Johannesa von Blaskowitza w sile czterech dywizji piechoty i i dwóch dywizji pancernych z 10 Armii. Natomiast na Armię, „Kraków” uderzyły siły główne 10 i 14 Armii.

 

 

          Przewidując główne kierunki działań jeszcze przed pierwszym września 1939r, została utworzona Grupa Operacyjna „Piotrków” Jej zadaniem była osłona sil na styku Armii „Łódź” i „Kraków”. W jej skład weszły dwie duże jednostki tj. Wołyńska Brygada Kawalerii, 30 Dywizja Piechoty i klika mniejszych oddziałów jak: 2 pułk piechoty Legionów, czy pociągi pancerne nr 52 i 53. To właśnie w pasie działań GO „Piotrków„ a właściwie Wołyńskiej Brygady Kawalerii doszło w dniu 1 września 1939r., do zaciekłych walk które przeszły do historii jako Bitwa pod Mokrą. Nacierał tam XIV Korpus Pancerny gen. kaw. Ericha Hoepnera, którego trzon stanowiły 1 i 4 Dywizja Pancerna.

          Wołyńska Brygada Kawalerii w składzie 19 pułk Ułanów Wołyńskich, i 21 pułk Ułanów Nadwiślańskich, 2 pułk strzelców konnych i 2 dywizjon artylerii konnej, został zmobilizowany na Wołyniu w sierpniu 1939r., i przerzucony transportem kolejowym w rejon Brzeźnicy Nowej. Siły te zostały wzmocnione przybyłym pod koniec sierpnia 12 pułkiem Ułanów Podolskich. W dniu 28 sierpnia 1939r., odbyła się defilada sił brygady przed dowódcą armii gen. Juliuszem Rómmlem. Wydarzenie to jest o tyle istotne, gdyż według relacji po paradzie w której były użyte lance, zostały one złożone na wozy taborowe jako bezużyteczne. (tak podaje Z. Szacherski w „Wierni Przysiędze”). Stoi to jednak w sprzeczności z innymi relacjami z epoki. Wpisuje się także w nurt wielkiej dyskusji, na temat używania lanc ułańskich w boju. w czasie kampanii wrześniowej.

           W nocy z 30/31 sierpnia brygada zostaje przerzucona bliżej granicy w rejon lasów pomiędzy Kłobuckiem a rzeczką Liswartą z zadaniem osłony południowego skrzydła armii „Łódź” i utrzymywania kontaktu z 30. dywizją gen. Cehaka w Działoszynie i 7 dywizji w Częstochowie. Łącznie siły Wołyńskiej Brygady Kawalerii w chwili starcia liczyły 7500 żołnierzy (z tego 6500 z oddziałach walczących), 22 tankietki z których tylko 3 były uzbrojone w działka 37 mm, artylerii polowej 75 mm. Na czele tych sił stał, płk dypl. Julian Filipowicz.

 

            Na pozycję pod „Mokrą” nacierała 4 Dywizja Pancerna, której trzon stanowiły 2 pułki pancerne, lecz z tych sił zaledwie 12 czołgów uzbrojonych były w działa, reszta tj około 300 wozów uzbrojona były w karabiny maszynowe. Na prawym skrzydle atakował 35 Pz.Rgt. bez wsparcia piechoty a na lewym 36 Pz.RGt ze wsparciem sił 12 pułku grenadierów liczącego łącznie 2200 żołnierzy. Wsparcia napastnikom udzieliła artyleria dywizyjna w sile 4 baterii haubic 105 mm.

 

           Pozostała część dywizji tj piechota, artyleria, bataliony ppanc i rozpoznawczy utknęły w zatorach po przekroczeniu Liswarty i nie wzięły udziału w bitwie.

 

        Od godzin rannych na pozycje zajmowane przez Wołyńską Brygadę Kawalerii skierowano kilka nalotów. Pierwszy między 5:30 a 6:15, dokonany przez szturmowe Henschel Hs123, atakowały w okolicach Krzepic i Kłobucka (gdzie jeden z He 123 został zestrzelony przez kaemy 11 bat. piechoty należącego do brygady). Sama brygada została zbombardowana przez 30 samolotów typu Dornier Do 17. Do kolejnych nalotów doszło w późniejszych godzinach tj. 12,15,i 17. Np o godzinie 12 zaatakowano pociąg pancerny pod Popowem. W atakach tych brały udział Henschle. Zwróćmy uwagę, że Pod Morką nie było Ju 87, choć operowały w pobliżu.

 

           Niemcy zaatakowali w sposób prymitywny i schematyczny. Całą bitwę toczono właściwie o przebicie się przez niesprzyjający czołgom, poprzecinany lasami teren, przez który prowadziły dwa trakty. Wehrmacht nie mając miejsca na manewr, musiał się przebić w czołowym natarciu. Inna sprawa, że nie spodziewano się sił polskich w tym rejonie. Świadczy o tym zmiana celów dziennych dla dywizji. W dni 31 sierpnia była to rzeczka Kocin a 1 września już tylko linia Izbisko - Miedzno.

 

           Bitwa rozpoczęła się od bombardowania m. Krzepice. Z miejscowości tej rusza tłum uchodźców w stronę polskich pozycji. W polskiej historiografii dominuje pogląd, że pod osłoną owych polskich tłumów, Niemcy posuwali się do przodu. W niemieckiej wskazuje się na kurtuazję jaką miało być przepuszczenie uchodźców. Jak by nie było kolumny niemieckich czołgów nacierają na polskie pozycje.

 

           Za Opatowem do Niemcy dostają się pod ogień ze wzgórza 268. To ogień otwierają ułani 21 pułku. dokładnie jego czwarty szwadron, który ogniem z dział ppanc zniszczył podobno dziesięć czołgów.

 

          Około godziny 10:00 rusza kolejne natarcie w którym wzięło udział około 30 czołgów. Polacy wycofują się ze wzgórza 268 niezdatnego do obrony. Niemcy uderzają na pozycje czwartego szwadronu. Który wsparty ogniem pp 53 „Śmiałego” (uzbrojony w dwie haubice 100 mm i dwie armaty 75 mm) dotrzymał pola.

 

           Od godziny rannych, do godziny 12:00, trwa walka pomiędzy czołowymi oddziałami obydwu stron i do tej godziny napastnikom nie udało się odnieść sukcesu. Ponieśli spore straty, tracąc kilka wozów bojowych. Po oczyszczeniu przedpola pod Mokrą około godziny 12:00, oddziały niemieckie wyprowadził natarcie zakończone niepowodzeniem. Czołgi przeciwnika, zostały spędzone z pola przez polską obronę ppanc.

 

           Niemcy przeorganizowali swoje siły i około godziny 13:00 rozpoczęli natarcie. I batalion 36 pułku pancernego po rozpoznaniu bojem został przeniesiony na północ, jego miejsce zajął II batalion, który związał walką 21 p.uł. i zabezpieczył rejon Opatowa. Do ataku przystąpił też 35 pułk pancerny który operujący na południe od 36 Pz.Reg. Uderzył czołowo wzdłuż drogi wiodącej na polanę Mokra.

 

           Walka która się wywiązała trwała bez przerwy przez następne 3-4 godziny. I bat. 35 pułku pancernego zaatakował pikiety polskie w m. Mokra III a następnie Mokra II. Czołgi wchodziły na polanę Mokra, kompaniami, kierując się na wschód wzdłuż Mokrej III zakręcając stopniowo na północ, starając się okrążyć obronę polską w zachodniej części lasu grodziskiego trzymanego przez 21 pułk ułanów i Mokrą II broniona przez 12 pułk ułanów.

 

           Z dostępnych materiałów wynika, iż walka była prowadzona w sposób ciągły, bez przerywania ognia. Niemcy manewrowali plutonami, część czołgów wycofywała się by uzupełnić amunicję lub na drobne naprawy. Następnie wracali do walki. Wszystko wskazuje na to, że ruchy te były interpretowane przez polskich oficerów jako wycofywanie się. Z analizy wynika, iż Niemcy po wdarciu się na polanę, nie opuścili jej ani razu.

 

             W tym miejscu należy się zatrzymać i zwrócić uwagę na 3 szwadron 12 pułku rtm. Hallaka z 21 p.uł. o którym to szwadronie S. Kosztulski pisał: „Idą kłusem jak na manewrach – Szable i lance w dłoniach”. Te lance które miał być złożone w taborach. Jeden z niemieckich pancerniaków, który brał udział w tym starciu pisał. „Szable uniesione, lance mocno przyłożone”.

           Do tego starcia doszło najprawdopodobniej między godziną 12:00 a 13:00. Około godziny 12:00 – 12:15 miał miejsce nalot eskadry Hs 123 na pozycje 21 p.uł. Tuż przed atakiem 35 pułku pancernego. Natarcie 35 pułku, ruszyło około godziny 13:00 i prowadzono je na oślep w dym zwiewany na południe. To właśnie w tym dymie doszło do spotkanie 3 szwadronu z niemieckimi pancerami. Kosztulski pisał „Nagle... pluton zderza się z grupą kilkudziesięciu czołgów, nagle wyłaniającą się z dymu” Z dymu wzniesionego przez nalot.

 

            Po krótkiej wymianie ognia 3 szwadron poszedł w rozsypkę. Reszta szwadronu broniła się w zabudowaniach Mokrej II. Niemcy przełamali obronę, 4 szwadronu 21 pułku ułanów, z łatwością wbili się do Mokrej III i rozpoczęli skoordynowany atak na siły główne w Mokrej II.

 

            W tym też czasie, w północnej części lasu Niemcy posunęli się do przodu traktem, nie obsadzonym przez Polaków. Drogą tą, maszerowała najpewniej kompania II batalionu 36 Pz Div oraz kompania piechoty 12 pułku. Oddziały te nie odegrały roli w bitwie ale bardzo utrudniły polskim oddziałom manewrowanie.

 

           Około godziny 15:00 został prawie całkowicie wybity 3 szwadron 21 p.uł., polska obrona, została zepchnięta. W tym też czasie północe zgrupowanie wojsk Niemieckich stanęło obozem, na przejściu kolejowym w celu uzupełnienia paliwa. Wtedy na przejazd wjechał PP 53 „Śmiały” i z minimalnej odległości rozpoczął morderczy ostrzał. Oddziały Niemieckie wpadły w panikę, część z nich rzuciła się do ucieczki. Jednak część pozostała i podjęła walkę. Gdy pluton niemieckich saperów wysadził tory „Śmiały” musiał się wycofać.

 

          Tymczasem, Wołyńska Brygada Kawalerii też się wycofywała, zajmując pozycję obronną wzdłuż wału kolejowego. Wermacht prowadząc natarcie tylko siłami pancernymi nie mógł pokonać tej przeszkody. Wycofano się więc do Mokrych, kierując jednocześnie ostrzał 12 haubic na pozycję polskie. W tym też czasie dokonano przynajmniej dwóch nalotów na pozycje brygady. Ostatecznie do odwrotu siły polskie zostały zmuszone przez 36 pułk pancerny który zaczął flankować jej pozycje.

 

          Filipowicz około godziny 16:00 rzucił do ataku dyon pancerny, chcąc odwrócić uwagę od odwrotu sil głównych. Tymczasem około godziny 17:00 jeden z plutonów 35 pułku pancernego boczną drogą do Kołaczkowic, obszedł lewe skrzydło brygady. Informując jednocześnie siły główne o odejściu polaków.

 

            Trudniejsza była sytuacja na północnym skrzydle, gdzie nacierał 12 pułk piechoty. Siły te napotkały szwadrony 19 p. uł. Z którymi wdały się w chaotyczne potyczki. Niemcy powoli zyskiwali nad Polakami przewagę. Ułani, zwinęli obronę i wycofywali się z lasu grodziskiego w ciągłych utarczkach. Około godziny 19:00 niemiecka piechota zajęła Izbiska a o godzinie 20:00 niemieckie czołgi weszły do Miedzna. Wraz z zapadająca ciemnością bitwa zaczęła wygasać.

 

          Bój pod Mokrą budzi wiele kontrowersji. Dla wielu miało to być walka Dawida z Goliatem, starcie przeważających sił pancernych z garstką kawalerzystów. Tak przedstawiane to jest w Polskiej historiografii. Taka koncepcja nie wydaje mi się słuszna. Fakt jest bezsporny. Polacy walczyli na przegotowanej, znanej sobie pozycji. Siły stron były porównywalne, przynajmniej na papierze. Niemcy przewyższali polaków manewrowością, siłą ognia, pozbojowymi środkami walki. Samo starcie nie było też szczególnie gwałtowne. Wiemy z raportów, że wojska polskie wykorzystały na żołnierza 1 jednostkę ognia.

 

            Jakie były straty stron? Ciężko dziś precyzyjnie ustalić, wydaje się, że w dużej mierze zależy to od fantazji piszącego. Wydaje się, że straty niemieckie w ludziach to 22 zabitych i 27 rannych. Straty w sprzęcie to najprawdopodobniej około 24 czołgów. Polacy twierdzą, że zniszczyli od 50 do nawet 150 czołgów. Wydaje się to liczbą znacznie wyolbrzymioną, sam płk Filipowicz w swoim raporcie, mówił o unieszkodliwieniu około 20 czołgów. Filipowicz wskazuje też na siły z którymi walczył obliczając je na batalion czołgów, dwa bataliony piechoty i batalion artylerii. Liczbę 150 zniszczonych czołgów podaje Rómmel w swoim raporcie dla Sztabu. Wilczkowski mówi o 80 zniszczonych czołgach, Wróblewski podaje liczbę 30-40 zniszczonych pancerów. Bielski podaje liczbę 100 zniszczonych wozów pancernych w tym 50 czołgów.

           Straty jakie poniósł 12. pułk grenadierów to od 30-50 ludzi. Łącznie straty niemieckie szacowane są na około 100 żołnierzy i około 30 -50 czołgów. Straty wojsk polskich przyjmuje się na ogół zgodnie, na około 500 ludzi i 310 koni.

 

           Biorąc pod uwagę porównanie strat, oddanie pola bitwy. Niedotrzymanie dwudniowego terminu powstrzymania Niemców, ciężko dziś określić bitwę pod Mokrą jako zwycięstwo. Takie założenie możemy przyjąć tylko w szerszej perspektywie, gdy zwrócimy uwagę na pasmo klęsk jakim była kampania wrześniowa, to miejsce w którym stawialiśmy tak twardy opór, zdaliśmy nieprzyjacielowi spore straty, może być zwycięstwem.

 

           Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię, a mianowicie na uformowanie polskiej obrony. Wydaje się ono irracjonalne. Filipowicz nie wydał rozkazu obsadzenia Mokrej III i skraju lasu naprzeciwko niej. Nie nakazał okopania się w wioskach. Nie zaminował dróg przez lasy. Wydaje się, ze Wołyńska BK była ugrupowana do stocznia decydującej bitwy o Mokre a nie do walk opóźniających. Zresztą najzupełniej zgodnie z regulaminem z lat 30-stych i instrukcją walki ppanc polska brygada szykowała się do boju spotkaniowego. Jasne się staje dlaczego 21 pułk ułanów był tak oddalony do pola walki. Tłumaczy to również irracjonalne wykorzystanie (a właściwie niewykorzystanie) IV batalionu 84 pp trzymanego na oddalonym wzniesieniu. Miał on za zadanie przeprowadzić kontratak po zniszczeniu czołgów przez stanowiska ppanc.

 

          Wydaje się że bitwa pod Mokrą miało być w zamyśle Rómmla częścią ofensywnego planu, który nie mógł się udać we wrześniu 1939 roku.

FOLLOW ME

  • Facebook Social Icon
  • Twitter Social Icon
  • YouTube Social  Icon

© 2023 by Samanta Jones. Proudly created with Wix.com